Krew i naczynia krwionośne Anemia Hematologia. Polscy naukowcy stworzyli sztuczną krew. To może być przełom w transplantologii. Naukowcy z Politechniki Warszawskiej opracowali sztuczną krew, która, jeżeli przejdzie fazę testową, może okazać się przełomem w medycynie. Wszystko ze względu na innowacyjne właściwości. Angielskiego najszybciej nauczysz się online. Wypróbuj za darmo kurs eTutor. somebody = wywoływać wymioty (u kogoś), denerwować kogoś komuś chce się rzygać) rzeczownik. Indian tobacco , puking - tłumaczenie na polski oraz definicja. Co znaczy i jak powiedzieć "puking" po polsku? - rzyganie, wymiotowanie. Sprawdź, czy pojawiła się aktualizacja dla programu uruchamiającego. Aby to zrobić, kliknij ikonę profilu w prawym górnym rogu okna programu uruchamiającego i wybierz opcję Ustawienia. Znajdź przycisk URUCHOM PONOWNIE I ZAKTUALIZUJ i wybierz go, aby zaktualizować program uruchamiający. Kiedy utrzymuje się ona przez krótki czas, nie ma powodów do niepokoju. W sytuacji, gdy sen po jedzeniu staje się niezbędny i poczucie zmęczenia zakłóca normalne funkcjonowanie, wówczas zdecydowanie należy skonsultować ten problem z lekarzem. Przeczytaj też: Mówienie przez sen – przyczyny. Senność po posiłku a niedoczynność Tłumaczenia w kontekście hasła "chcę rzygać" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: rzygać mi się chce, chce mi się rzygać Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Jak na razie widzimy filmik, w którym przechwala się, że będzie bronił polskich rolników. Rzygać się chce” Co istotne, Michał Kołodziejczak, który zarzuca rządzącym rzekome 2. Druga faza porodu - parcie. Szyjka macicy jest już w pełni rozwarta, wody odeszły, a Ty zaczniesz odczuwać nagły przypływ sił. U kobiet rodzących po raz pierwszy, druga faza porodu trwa zazwyczaj około 2 godzin. U pań, które już wcześniej rodziły, faza ta może trwać znacznie krócej, bo około 30 minut. Zarzuty proszę kierować do niejakiego Heraklita z Efezu, tylko obawiam się, że nie żyje od jakichś 2500 lat – nie ja to wymyśliłem. ;) Ale za Heraklita odpowiem, że nawet pomimo obiegu zamkniętego, to nadal nie będzie dokładnie ta sama rzeka ze względu na układ atomów wody, ich interakcje i tak dalej. Przynajmniej realistycznie – bo jeśli zasymulujemy nieskończoną licz No i co z tego ze "po wyborach". Przeciez zdaniem takich jak ty ma wygrac Tusk a on jest teraz oredownikiem 500 a nawet 800 plus. A moze oredownikiem tylko na wybory a potem bedzie jak zwykle grabiez majatku nardowego, wyprzedaz Orlenu, wstrzymanie kluczowych inwestycji, wprowadzenie niemieckiej waluty "Ojro". ponowne rozbrojenie Polski i odbudowa prusko -ruskiego kondominium z granica na lini Prawa autorskie: Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plŁukasz Cynalewski / … Prawa autorskie: Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plŁukasz Cynalewski / … Zaloguj się, aby zapisać na później 17 kwietnia 2023 Nie mają motywacji do działania, ani woli życia. Spodziewają się porażki, nie akceptują siebie, nie mają zaufania do dorosłych. I nic dziwnego, bo często od kYequb. O problemach Baborówka – z jego sympatycznymi mieszkańcami Dworcowa to jedna z głównych ulic Baborówka. Łączy stary i nowy dworzec z centrum wioski. Zadbane posesje po obu stronach, ze starannie utrzymaną zielenią, przypominają raczej podmiejskie osiedle, niż typowo rolniczą wieś. Dysonansem jest nawierzchnia Dworcowej – nierówna, spękana, pełna łat. Prawdziwą jednak zmorą jest kanalizacja burzowa. – Jeszcze jak był Grabowski burmistrzem, to jako tako było – mówi mieszkanka, Teresa Solarz. Z sołtysem Baborówka, i zarazem radnym gminnym, Jerzym Najderkiem umawiamy się na słynnym węźle przesiadkowym. Od czasu styczniowej wizytacji samorządowców nic się tu nie zmieniło. Węzeł nadal straszy. Chociaż… Jest jedna zmiana! Wyprostowano staranowany przez samochód znak drogowy. Dobre i to. Problem z burzówką i nawierzchnią – Problem ciągnie się od wielu lat. Kiedyś, pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy kładziono asfalt na gruntową wówczas Dworcową, zrobiono tutaj kanalizację – mówi sołtys. – Ta kanalizacja schodzi się na środku ulicy i przechodzi przez prywatną posiadłość państwa Fechnerów i Chlebków, aby połączyć się z rowem w parku. Niestety, burzówka bywa niedrożna, po ulewach mamy podtopienia. Jerzy Najderek podkreśla, że wioska od lat walczy o remont i kanalizacji burzowej, i nawierzchni Dworcowej. – Jak widać nawierzchnia nie jest taka, jaka powinna być. Teraz, kiedy te dziury są załatane – wprawdzie prowizorycznie, ale jednak – to jakoś wygląda. Ale jakbyśmy przyjechali tu w zeszłym roku, to było strasznie. Sam pan Roman Białasik, kierownik inwestycji w magistracie, jadąc tędy na objazd dróg wpadł tutaj w dziurę! I sam powiedział, że o mało nie uszkodził sobie samochodu – wspomina sołtys. – Walczymy o tę drogę od 2010 roku. Piszemy pisma, jako sołectwo, i na to gmina odpowiada, że inwestycja „zostanie uwzględniona w propozycjach do budżetu w latach następnych”. I tak w każdym piśmie. Tylko jakoś te „lata następne” nie następują. – Coś ten burmistrz Kaczmarek chyba pana radnego nie lubi… – komentuje redaktor Waldemar Górny. Sołtys-radny Jerzy Najderek śmieje się i otwiera pękatą teczkę wypełnioną korespondencją sołectwa z urzędem miejskim. Jest tego sporo. – O, tu na przykład mamy pismo z 2019 roku – pokazuje. – Wnioskujemy o nową nawierzchnię Dworcowej i Leśnej. W 2020 roku mieszkańcy złożyli petycję (83 podpisy) prosząc o odbudowę infrastruktury drogowej na całym odcinku Dworcowej, budowę sieci skutecznie odprowadzającej wody deszczowe, naprawę nawierzchni na całej długości ulicy i wreszcie budowę szlaku komunikacyjnego dla pieszych, rowerzystów i samochodów na odcinku od starego dworca do nowego peronu. Jaką otrzymaliśmy odpowiedź? Łatwo się domyślić! Zaraz, zaraz, gdzie ona jest… Jest! No więc pisze wiceburmistrz Wachowiak: „Uprzejmie informuję, że z uwagi na ograniczone środki finansowe przebudowa ulicy Dworcowej zostanie uwzględniona w projektach budżetu w latach następnych”. N a s t ę p n y c h! Ha, ha, ha… – Czyli spychologii ciąg dalszy – zauważa redaktor Górny. – Tak. A tu mamy odpowiedź od przewodniczącego rady Pawlickiego: „Z uwagi na ograniczone środki finansowe…” itd., itp. (śmiech). Cały czas na postulaty wioski gmina odpowiada, że owszem, będzie, ale w „latach następnych”. – Ale te lata już dawno minęły – stwierdzamy. – Minęły, mijają i będą chyba jeszcze następne – zgadza się z nami pan Jerzy. „Chciałem sprawiedliwie” – Powiem tak – kontynuuje sołtys – nie chciałem wykorzystywać sytuacji, kiedy w poprzednich kadencjach byłem radnym należącym do ugrupowania mającego większość w radzie miejskiej. I mogłem zrobić „lalunię” z Baborówka. Ale chciałem sprawiedliwie, równo, żeby wszyscy mieli coś zrobione w swoich wioskach. Teraz bym postąpił inaczej. O, i tak wygląda nasza ulica Dworcowa… Na przykład rowerem to się po niej jeździ kiepsko – pokazuje. Idziemy z władzą, czyli sołtysem, w kierunku centrum Baborówka. Po paru chwilach dochodzimy do wyraźnego obniżenia terenu. To tu po ulewach gromadzi się woda. Asfaltowa nawierzchnia składa się głównie z łat, a studzienki kanalizacyjne zasypane są dokumentnie piachem. Zresztą piachu na Dworcowej jest mnóstwo, grube zwały zalegają przy krawężnikach. Widać, że zamiatarka „komunalki” nie zagląda do Baborówka. – To jest masakra jak wygląda ta ulica po jazdach ciężkich ciężarówek ekip remontujących linię kolejową – włącza się do rozmowy Ewa Wierzbicka, zasiadająca w radzie sołeckiej. Akurat wybrała się z wnukami na spacer. – Ja kiedyś pracowałam w Rokietnicy. Kiedy na terenie gminy była budowana obwodnica Poznania, to przychodzili pracownicy wykonawcy, oglądali zabudowania, ludzie zgłaszali szkody, popękane w efekcie robót mury i były odnawiane nawierzchnie dróg. Oni to wszystko naprawiali w ramach inwestycji, czyli budowy obwodnicy. A u nas? Naprawiają… Tak naprawiają, że na te dziury w ulicy narzucają asfaltu, przyklepią łopatą i jazda dalej. To jest taka naprawa na pięć minut. Tutaj jeździły 26-tonowe ciężarówki – po drodze, która przecież nie jest przystosowana do takich obciążeń… – Antek, stój! – pani Ewa strofuje wnuka, który postanowił nieco się usamodzielnić korzystając z faktu, że babcia rozmawia z redaktorami. – …Droga jest w katastrofalnym stanie. Mieliśmy ładną drogę i nie mamy ładnej drogi – kontynuuje Ewa Wierzbicka. Gdzie jest gmina? – Rolą gminy jest chyba dopilnowanie firmy, która zniszczyła drogę, aby ją naprawiła – przypomina oczywistą oczywistość redaktor Górny. – I to powinno być zapisane w planie przebudowy linii kolejowej. Kwestie odszkodowań winny być zawarte w umowie przed rozpoczęciem inwestycji. Skoro kolej inwestuje w swoją linię i z naszej ulicy robi sobie drogę dojazdową do placu budowy, to powinna zadbać o te lokalne drogi, które wskutek tej przebudowy zostały zniszczone – stwierdza pani Ewa. Sołtys przypomina, że kwestie poruszone przez koleżankę z rady sołeckiej były omawiane na zebraniu wiejskim. Mieszkańcy domagali się od gminy, aby ta podpisała z koleją porozumienie o partycypacji w kosztach remontów zniszczonych dróg. – Nie wiadomo, czy gmina nie otrzymała od kolei jakichś pieniędzy z tytułu odszkodowania za poczynione zniszczenia… – zastanawia się Jerzy Najderek. Tymczasem do rozmowy przyłącza się kolejny mieszkaniec. Z posesji, którą wyróżnia pięknie kwitnąca glicynia, oplatająca okazałą tuję, wychodzi na drogę Laszek Czarnecki. Sprawy wioski panu Leszkowi nie są obce – w przeszłości pracował w radzie sołeckiej. – Już w 2010 roku pisaliśmy do burmistrza prosząc o remont Dworcowej i usunięcie przyczyny tego remontu, czyli złego odpływu wody z drogi – przypomina. I dodaje: – Tu jest niedokończona kanalizacja deszczowa, odpływ jest poprowadzony przez prywatną posesję do lokalnego rowu, który przecina park przy pałacu. On się, niestety, często zapycha. Obfite opady deszczu powodują, że jezdnia jest zalewana. A w okresie zimowym woda i mróz działa tak, że po dwóch tygodniach po naprawieniu drogi mamy stan, jak przed naprawą. – Bywało, że zalewało ludziom piwnice – dopowiada sołtys. Jerzy Najderek przypomina, że w czasach, kiedy funkcjonowały spółki wodne, to one dbały o drożność rowów, a teraz tę pracę wykonują w czynie społecznym mieszkańcy. Kratki się zapychają – Walczymy o poprawę sytuacji od dwunastu lat, ale chcę zaznaczyć, że problem istniał już wcześniej, bowiem ta burzówka powstała w końcu lat osiemdziesiątych – zaznacza Leszek Czarnecki (na zdjęciu z prawej). Sołtys zwraca uwagę na jedną jeszcze dolegliwość wynikającą ze złego działania kanalizacji i zbierającej się deszczówki na ulicy – ochlapywanie brudną wodą i błotem bardzo ładnych na ul. Dworcowej ogrodzeń posesji, w większości kutych. Denerwuje to mieszkańców troszczących się o schludny wygląd swoich posiadłości. Z kolei pan Leszek pokazuje dawno nieczyszczone kratki od kanalizacji – zapchane głównie piachem. – Można dzwonić, dzwonić, zgłaszać i… echo tylko słychać – żali się na służby komunalne Jerzy Najderek. Zatrzymuje się przy zasypanej piaskiem studzience. – To od niej idzie odprowadzenie deszczówki na posesję państwa Chlebków i dalej do parku. To tu jest największy problem – mówi. – Spójrzcie, ile łat jest na tej ulicy. I jakie roczniki to są! – mówi z lekką zadumą spoglądając na swoją ulicę pan Leszek. – Płyty na te chodniki zakupiło sołectwo. To myśmy je zakładali – uzupełnia sołtys podkreślając, że bez czynów społecznych ciągle trudno się obyć. Honorowy konserwator burzówki Stanisław Chlebek bez wątpienia zasługuje na tytuł Honorowego Konserwatora Burzówek Gminy Szamotuły. Za co? Za niemałe zasługi dla „komunalki”. Pan Stanisław widząc jakieś zgromadzenie przed bramą swojej posesji podszedł zorientować się w czym rzecz. – Podobno to pan jest operatorem burzówki na Dworcowej? – pytamy pana Stanisława. Czemu towarzyszy wesoły śmiech zgromadzonych. – Co mam zrobić… Trzydzieści lat tu mieszkam i trzydzieści lat czyszczę tę burzówkę – wyjaśnia Stanisław Chlebek. – Raz tylko przyjechało WUKO, bo tam kolega śp. teścia pracował, i to raz wyczyścili. Ale jak włożyli pompę do studzienki, no to poderwali wszystko i wszystko się zarwało, a ja potem musiałem betonować studzienki, żeby to wszystko jakoś działało. Było to jakieś piętnaście lat temu. – To z gminy nikt nie pofatygował się żeby tu przyjechać, nikt nie poczuł się w obowiązku naprawić panu szkodę, zwrócić koszty? – pyta zdumiony redaktor Górny. – W dobrej wierze uszkodzili studzienkę – mówi śmiejąc się pan Stanisław. – O, tutaj mamy najniższy punkt Dworcowej. Rura idzie od tej ulicznej studzienki z włazem na moją posesję. Na naszą uwagę, że pokrywy studzienki praktycznie nie widać spod łachy piasku zalegającego Dworcową, pan Stanisław wyjaśnia: – Powiem tak, co roku to sprzątałem, ale w tym roku stwierdziłem, że nie będę sprzątał! Bo w imię czego? Wszystko robi się samemu. Niech oni przyjadą chociaż raz w roku zobaczyć co tu się dzieje. Ale nie przyjeżdżają. Nasz rozmówca wspomina, jak to kilka lat temu postanowił oczyścić wylot rury kanalizacyjnej przechodzącej przez jego posesję oraz fragment rowu do którego rura jest wprowadzona. Ku swojemu zdumieniu dokopał się do oryginalnych, przedwojennych umocnień cieku wykonanych z trzciny. – Było to bardzo ładnie zrobione. Dokopałem się chyba do trzech metrów – opowiada. – Dobrze, że nie spadła ulewa, boby pan tam został… – żartuje redaktor Górny. – Tak by było – śmieje się pan Stanisław i dodaje, że powodowany ciekawością odkrył, iż do rowu wylewane były… stare, zużyte oleje. Pan Stanisław zaprasza do siebie. Prowadzi do ładnego ogrodu. Na tyłach domu, praktycznie przy samej jego ścianie, widać dużą metalową pokrywę. Gospodarz unosi blachę. Zaglądamy. Widać głęboką studnię od kanalizacji burzowej. Tej z Dworcowej. W przeciwieństwie do ulicznych, ta jest starannie utrzymana (w ogrodzie są trzy takie studnie). To do niej spływają wszelkie nieczystości z drogi. – I ja to muszę stąd wybierać. I jeszcze nie wiadomo gdzie to wywieźć… – mówi pan Stanisław. – To nie wie pan gdzie jest ulica – Świerkowa w Szczuczynie? – redaktora Górnego nie opuszcza dobry humor. – Kiedy budowano chodnik po drugiej stronie ulicy (w ramach budowy węzła przesiadkowego) to musiałem pilnować, żeby robotnicy nie płukali cementu i nie wlewali tego do burzówki, bo by ją tak zapaskudzili cementem, że nikt by już tych rur kanalizacyjnych, ceramicznych, nie doczyścił – relacjonuje Stanisław Chlebek. I puszcza wodze fantazji: – A może trzeba zatkać rurę i pokazać gminie co się wtedy stanie z wodą na ulicy? Gdybym studzienek nie czyścił, toby woda już dawno zalała Dworcową. – I piwnice na Dworcowej – dodaje sołtys. – Zresztą parę lata temu, po nocnych ulewach, piwnice były pozalewane. W odpowiedzi na naszą uwagę, że prezes szamotulskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej wraz z burmistrzem powinni chyba przyznać dzielnemu mieszkańcowi tytuł Honorowego Konserwatora Burzówek Gminy Szamotuły, pan Stanisław pokazuje pismo jakie w ubiegłym roku jego teściowa wystosowała do gminy. Oraz odpowiedź na to pismo. Szamotuły to świat równoległy? W październiku 2021 roku Maria Fechner, teściowa pana Stanisława, zwróciła się z prośbą do burmistrza Włodzimierza Kaczmarka o likwidację słynnej odnogi burzówki przebiegającej przez rodzinną posesję: „W związku z planowaną inwestycją budowlaną, którą zamierzam przeprowadzić na mojej działce, wypowiadam użytkowanie rurociągu burzowego z ul. Dworcowej”. Pani Maria zasugerowała burmistrzowi poprowadzenie burzówki wzdłuż ulic Dworcowej i Leśnej w kierunku Szamotulskiej. Po czym dodała: „Inwestycję zamierzam przeprowadzić wiosną 2022 roku i od tego czasu kanał burzowy będzie niedrożny”. Co na to gmina? „Informuję, że odcinek kanalizacji deszczowej przechodzący przez działkę nr ewid. 33 (własność pani Marii – red.) posadowiony został co najmniej kilkadziesiąt lat temu, co oznacza, że Gmina Szamotuły nabyła służebność przesyłu dotyczącą w/w kanalizacji w drodze zasiedzenie” – napisał wiceburmistrz Dariusz Wachowiak. Po analizie odpowiedzi wiceburmistrza, sołtys Najderek i redaktor Górny zastanawiają się, czy Szamotuły to świat równoległy, czy może jednak stan umysłu? Pawlicki boi się burmistrza Żegnamy się z gościnnym panem Stanisławem i ruszamy w dalszy obchód Dworcowej. Za jedną z bram ujada ładny, czarno umaszczony pies. Akurat z tej posesji wychodzi pani Tereska. Prowadzi rower, pewnie planuje jakiś wypad. – Walczymy o tę drogę kupę czasu. Tu słów brakuje na to wszystko – mówi Teresa Solarz, kiedy słyszy od sołtysa o przedmiocie zainteresowania „Gazety”. – 36 lat tu mieszkam, no to coś na ten temat mogę powiedzieć – dodaje. I mówi: – Jeszcze jak był Grabowski burmistrzem, to jako tako było. Ale jak już przyszedł Kaczmarek, to bój się Boga! Tylko swoje, a dla Baborówka nie ma nic. Nie wiem, czy my jesteśmy z innej gliny ulepieni? – Bo wy mieszkacie przy pałacu! – szuka wyjaśnienia redaktor Górny. – Ale do tego pałacu nas nie wpuszczają – stwierdza pani Tereska. – Sami staramy się jakoś dbać o tę ulicę, ale teraz normalnie rzygać się chce – nie przebiera w słowach. – Ludzie mają eleganckie płoty porobione, to po deszczu wszystko pochlapane. – Ile razy dzwoniliśmy do Marka Pawlickiego, żeby tę ulicę wyczyścić? „Tak, tak, będzie” – słyszymy za każdym razem. I powiedz Tereska, co było… – dodaje sołtys Najderek. – Jak Teresa nie posprzątała, to nie było posprzątane. Może ten Marek Pawlicki nie jest taki zły, tylko on się burmistrza boi – wyjaśnia problem mizernej aktywności wiceprzewodniczącego rady miejskiej i jednocześnie pracownika „komunalki” pani Tereska. – Po co nam radny, który się boi burmistrza? Jest całkowicie nieprzydatny – wtrąca redaktor Górny. – O, Najderek to się nie boi! Jak zajdę do niego, to nigdy nie ma problemu. Taka jest prawda, nie będziemy się oszukiwać. Mógłby ten burmistrz już zakończyć… – kończy pani Tereska. Naszą uwagę, że już za rok będziemy mieli wybory samorządowe i okazję do wymiany gospodarza gminy, Teresa Solarz skomentowała filozoficznie: – Wie pan co, powiem panu tak szczerze – każdy miał dzieci… Ale jak weszło pięćset plus, to wszyscy idą głosować, bo… pięćset plus. Już nie będę rozwijać myśli. Rozumie pan? Marek Libera Po każdym deszczu na Dworcowej zbierają się kałuże. Przejeżdżające pojazdy rozchlapują je dewastując ogrodzenia posesji – Sam pan Roman Białasik, kierownik inwestycji w magistracie, jadąc tędy na objazd dróg wpadł tutaj w dziurę – opowiada sołtys Please add exception to AdBlock for If you watch the ads, you support portal and users. Thank you very much for proposing a new subject! After verifying you will receive points! Preskaler 19 Jul 2022 18:55 12726 #601 19 Jul 2022 18:55 karolark karolark Level 42 #601 19 Jul 2022 18:55 Millaka wrote: Właśnie się dowiedziałem, że w PL kot został uznany za gatunek obcy i inwazyjny Tylko patrzeć, jak pójdą do odstrzału Kot jest gatunkiem inwazyjnym w Polsce Ktp podniesie łapę na kociolka - temu ta lapa uschnie. #602 19 Jul 2022 19:00 Krzysztof Kamienski Krzysztof Kamienski Level 43 #602 19 Jul 2022 19:00 karolark wrote: temu ta lapa odrąbana i przerobiona na Whiskas albo Purinę. #603 19 Jul 2022 19:01 mgim mgim VIP Meritorious for #603 19 Jul 2022 19:01 Oczyma nadwyobraźni widzę, jak "niebieski" włazi na drzewo celem pojmania kota..... . A jak kot go podrapie - to będzie jako "..czynna napaść" ??? #604 19 Jul 2022 19:20 Krzysztof Kamienski Krzysztof Kamienski Level 43 #604 19 Jul 2022 19:20 Obawiam się że jakiś kretyn burmistrz albo wójt ogłosi nagrodę finansową za schwytanie i dostarczenie kota. Wtedy zacznie się dramat. W tym katolickim kraju ludzie za pare groszy dopuszczą się każdej zbrodni na zwierzętach. #605 19 Jul 2022 19:50 mgim mgim VIP Meritorious for #605 19 Jul 2022 19:50 Albo zacznie się "pokątna hodowla". #606 19 Jul 2022 21:44 Preskaler Preskaler Level 39 #606 19 Jul 2022 21:44 Średniowiecze na tym tle wypada jako bardziej humanitarne bo wtedy tępiono tylko czarne koty jako symbol szatana pomagającego czarownicom teraz wszystkie zostały uznane za gatunek inwazyjny czyli do wytępienia. Mamy gorzej niż w średniowieczu. #607 19 Jul 2022 21:47 bratHanki bratHanki Level 32 #608 19 Jul 2022 21:51 398216 Usunięty 398216 Usunięty Level 43 #608 19 Jul 2022 21:51 Ja już dość dawno się przekonałem, że najwięcej szkody robią Ci, którzy "wierzą (w cokolwiek) bardziej". Innymi słowy nie ważne w jakiej dziedzinie, ale jak ktoś chce zrobić coś nie patrząc na całokształt - wymyśli głupotę. #609 21 Jul 2022 07:03 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #610 21 Jul 2022 07:27 mgim mgim VIP Meritorious for #610 21 Jul 2022 07:27 Nie taki "fejk". 11 lipca wyszło to wszystko, i dopiero później zaczęli "odkręcać" jak się okazało, że "wyszli na debili". Głośno było i w TV i rozgłośniach radiowych, jak udowadniali z (nie)rządu te rozporządzenia. Później dopiero zaczęli "motać". #611 21 Jul 2022 07:32 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #611 21 Jul 2022 07:32 mgim wrote: Głośno było i w TV i rozgłośniach radiowych W TV oglądam tylko prognozę pogody i dedykowane kanały dokumentalne, z radia tylko pasmo kf SDRem. mgim wrote: "wyszli na debili" Nie musieli wychodzić, przecież są . #612 21 Jul 2022 07:38 mgim mgim VIP Meritorious for #612 21 Jul 2022 07:38 Ja nie oglądam TV w ogóle - jak usłyszałem w radiu - potwierdzili mi znajomi, że w TV też to było - dlatego pisałem o tym - chyba z "pięć kartek wcześniej". A drugie Twoje stwierdzenie - to oczywiste - tylko cały czas to pogłębiają. Palisz węglem - dostaniesz 3 tysie - a jak gaz, pellet lub drewno ??????. To już "inny sort" ???. #613 21 Jul 2022 07:53 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #613 21 Jul 2022 07:53 mgim wrote: Palisz węglem - dostaniesz 3 tysie - a jak gaz, pellet lub drewno ??????. To już "inny sort" ???. To oczywiste, przecież kazano zbierać chrust. Strach myśleć co będzie w zimę. Chyba jakąś "kozę" uspawam do grzania warsztatu, bo jak na razie nie udało mi się nawet 5l ON/OO zatankować do beczki . Miało być ekologicznie i tanio a wyszło jak zwykle, parę lat temu tuż przed udarem zrobiłem znajomemu niewielki "rocket stowe" zasilany pelletem do ogrzewania części socjalnej warsztatu. Wtedy w markecie budowlanym worek 15kg kosztował ~15,50zł, sąsiad który trochę handlował sprzedawał po ~10zł. Taki worek starczał na prawie trzy dni grzania, teraz w markecie ~40-50zł/15kg. Pozostaje mieć nadzieję że zima będzie lekka. #614 21 Jul 2022 11:00 Rado2010 Rado2010 Level 15 #614 21 Jul 2022 11:00 Moja matka 80 letnia kobieta jeszcze chodzi do pracy, bo musi, nie starcza jej pieniędzy zimą na ogrzanie domu, pomagam jak mogę, tylko ja muszę chodzić do pracy, nawet nie to że 'muszę' tylko gdy widzę takich co mają po 10 dzieciaków i nie pracują to mi się rzygać chce, że tacy za moje pieniądze żyją. W piecu palę olejem przepracowanym, znajomy mechanik oddaje mi za darmo. Mam zrobiony katalizator w kotle i spaliny z komina są niezłej jakości. Inaczej nie starczyło by mi na godne życie. Nie oglądam telewizji, bo chole*a mnie bierze na to co tam pier**lą. #615 21 Jul 2022 11:56 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #615 21 Jul 2022 11:56 Rado2010 wrote: W piecu palę olejem przepracowanym Radzę się publicznie tym nie chwalić. Kocioł zasilany takim olejem musi mieć specjalną konstrukcję, te wszystkie z zasilaniem "opadowym" i dmuchawą nawet jak się uda dobrze rozgrzać i ustawić równomierne spalanie tyle syfu w powietrze emitują że na analizatorach spalin brakuje skali. Wiem bo dla znajomego mechanika-ślusarza kilka lat temu robiłem automatykę do takiego "palnika". Nawet jak nie było widać spalin z komina to pomiary analizatorem wychodziły ponad skalę. Zarzuciliśmy dalsze prace po jednym sezonie ze względu na rosnące koszta całości. #616 21 Jul 2022 12:10 kuferekczasu kuferekczasu Level 31 #616 21 Jul 2022 12:10 Rado2010 wrote: Moja matka 80 letnia kobieta jeszcze chodzi do pracy, bo musi, nie starcza jej pieniędzy zimą na ogrzanie domu, pomagam jak mogę, tylko ja muszę chodzić do pracy, nawet nie to że 'muszę' tylko gdy widzę takich co mają po 10 dzieciaków i nie pracują to mi się rzygać chce, że tacy za moje pieniądze żyją. W piecu palę olejem przepracowanym, znajomy mechanik oddaje mi za darmo. Mam zrobiony katalizator w kotle i spaliny z komina są niezłej jakości. Inaczej nie starczyło by mi na godne życie. Nie oglądam telewizji, bo chole*a mnie bierze na to co tam pier**lą. Ale odklejony ten wpis albo trollowanie. W wieku 80 lat nikt nie pracuje w sensie CHODZI do pracy bo mało kto w tym wieku ma komplet zębów. A jak ma komplet zębów to biedy brak. #617 21 Jul 2022 12:32 Rado2010 Rado2010 Level 15 #617 21 Jul 2022 12:32 kuferekczasu wrote: Rado2010 wrote: Moja matka 80 letnia kobieta jeszcze chodzi do pracy, bo musi, nie starcza jej pieniędzy zimą na ogrzanie domu, pomagam jak mogę, tylko ja muszę chodzić do pracy, nawet nie to że 'muszę' tylko gdy widzę takich co mają po 10 dzieciaków i nie pracują to mi się rzygać chce, że tacy za moje pieniądze żyją. W piecu palę olejem przepracowanym, znajomy mechanik oddaje mi za darmo. Mam zrobiony katalizator w kotle i spaliny z komina są niezłej jakości. Inaczej nie starczyło by mi na godne życie. Nie oglądam telewizji, bo chole*a mnie bierze na to co tam pier**lą. Ale odklejony ten wpis albo trollowanie. W wieku 80 lat nikt nie pracuje w sensie CHODZI do pracy bo mało kto w tym wieku ma komplet zębów. A jak ma komplet zębów to biedy brak. Moja matka fakt że jest stara, pracuje przy pielęgnacji ogrodów, lubi tę pracę. Dodano po 1 [minuty]: ArturAVS wrote: Rado2010 wrote: W piecu palę olejem przepracowanym Radzę się publicznie tym nie chwalić. Kocioł zasilany takim olejem musi mieć specjalną konstrukcję, te wszystkie z zasilaniem "opadowym" i dmuchawą nawet jak się uda dobrze rozgrzać i ustawić równomierne spalanie tyle syfu w powietrze emitują że na analizatorach spalin brakuje skali. Wiem bo dla znajomego mechanika-ślusarza kilka lat temu robiłem automatykę do takiego "palnika". Nawet jak nie było widać spalin z komina to pomiary analizatorem wychodziły ponad skalę. Zarzuciliśmy dalsze prace po jednym sezonie ze względu na rosnące koszta całości. Jest to palnik z dyszą, z dopalaczem w kominie i z dopalaczem na lufie palnika, test analizatorem spalin wyszedł tak samo jak na opale. Dodano po 1 [minuty]:Dopracowanie pieca i palnika zajęło mi 2 lata, doszedłem do perfekcji. #618 21 Jul 2022 12:37 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #618 21 Jul 2022 12:37 kuferekczasu wrote: W wieku 80 lat nikt nie pracuje w sensie CHODZI do pracy (...) Nie znam osobiście pracujących osób w takim wieku ale np. moja sąsiadka emerytka (70l.) również okazyjnie zajmuje się pielęgnacją zieleni na zlecenie. Dzilla znów się zagnieżdża na dachu altanki i korzystając z cienia drzew opala pazury; #619 21 Jul 2022 12:40 Rado2010 Rado2010 Level 15 #619 21 Jul 2022 12:40 Ale słodko wygląda, ile ma lat? #620 21 Jul 2022 12:52 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #620 21 Jul 2022 12:52 U mnie około 9-ciu (trafiła już trochę podrośnięta), kot (raczej kocica) domowo-warsztatowy. Rado2010 wrote: Dopracowanie pieca i palnika zajęło mi 2 lata, doszedłem do perfekcji. Nie trzeba żadnych dopalaczy, tu potrzebne jest utrzymanie stałej (wysokiej) temperatury spalania. W naszym prototypie wnętrze komory palnika było wyłożone szamotem, wstępne rozgrzanie do około 1800 stopni niewielkim palnikiem od Webasta (4kW). Pomiar czterema termoparami w kilku punktach tak aby utrzymać stałą temperaturę pozwalającą na rozpad szkodliwych związków, pomiary wykazywały dużą zawartość pyłów metalicznych oraz tlenków azotu (NOx). Wymagałoby to rozbudowy o dodatkowy katalizator z wtryskiem mocznika tak jak w ciężarówkach (systemy korzystające z AdBlue). Całość sterowana całkowicie automatycznie. Jedna wymiana oleju w takim aucie to trochę ponad 30l (zależy od modelu i marki). Chyba trzeba będzie do tego wrócić... #621 21 Jul 2022 14:27 Rado2010 Rado2010 Level 15 #621 21 Jul 2022 14:27 Olej mam od gościa z ciężarówek. Dodano po 2 [minuty]: ArturAVS wrote: U mnie około 9-ciu (trafiła już trochę podrośnięta), kot (raczej kocica) domowo-warsztatowy. Rado2010 wrote: Dopracowanie pieca i palnika zajęło mi 2 lata, doszedłem do perfekcji. Nie trzeba żadnych dopalaczy, tu potrzebne jest utrzymanie stałej (wysokiej) temperatury spalania. W naszym prototypie wnętrze komory palnika było wyłożone szamotem, wstępne rozgrzanie do około 1800 stopni niewielkim palnikiem od Webasta (4kW). Pomiar czterema termoparami w kilku punktach tak aby utrzymać stałą temperaturę pozwalającą na rozpad szkodliwych związków, pomiary wykazywały dużą zawartość pyłów metalicznych oraz tlenków azotu (NOx). Wymagałoby to rozbudowy o dodatkowy katalizator z wtryskiem mocznika tak jak w ciężarówkach (systemy korzystające z AdBlue). Całość sterowana całkowicie automatycznie. Jedna wymiana oleju w takim aucie to trochę ponad 30l (zależy od modelu i marki). Chyba trzeba będzie do tego wrócić... Masz może pomysł/koncepcje jak ogarnąć sterowanie wtryskiem AdBlue? Myślałem o tym, nawet mam taki dpf z wtryskiem, ale nie mam pomysłu jak to podłączyć... Dodano po 15 [minuty]:Właśnie będę jechał po fryturę (zużytą) to też pięknie się spala jak za ceną 40gr/litr to nie narzekam. I raczej w miarę ekologiczny jest taki olej. #622 21 Jul 2022 16:45 bratHanki bratHanki Level 32 #622 21 Jul 2022 16:45 Namierzą Cię po zapachu frytek. #623 21 Jul 2022 17:21 Preskaler Preskaler Level 39 #623 21 Jul 2022 17:21 bratHanki wrote: Namierzą Cię po zapachu frytek. A co, wolą wąchać dym z węgla? To wszystko jest po....e. Dopłacać będą do węgla! Tylko patrzeć jak zarządają od tych wszystkich, którzy starają się o dopłaty o aktualne atesty pieców węglowych. #624 21 Jul 2022 17:33 Krzysztof Kamienski Krzysztof Kamienski Level 43 #624 21 Jul 2022 17:33 Preskaler wrote: Tylko patrzeć jak zarządają od tych wszystkich, którzy starają się o dopłaty o aktualne atesty pieców węglowych. I będą mieli rację #625 21 Jul 2022 18:51 ArturAVS ArturAVS Moderator of HydePark/Cars #625 21 Jul 2022 18:51 Rado2010 wrote: Masz może pomysł/koncepcje jak ogarnąć sterowanie wtryskiem AdBlue? Pomysłów mam tyle że już mi głowa pęka. Rado2010 wrote: nawet mam taki dpf z wtryskiem, ale nie mam pomysłu jak to podłączyć... Jeśli to czysty DPF to do niczego się nie nada, chyba że to hybryda DPF+SCR (chyba takie od 2014 roku montuje Volvo w FH Euro6). Mam dwie kompletne jednostki dozujące (sterownik+pompa+czujniki) i jedną w częściach od wersji Euro5. Sterowanie wtryskiem nie jest proste, sterownik na podstawie danych z ECU silnika oraz innych systemów pojazdu zbiera dane i po przeliczeniu steruje czasem otwarcia wtrysku jak również wydajnością pompy (niewielka pompa napędzana trójfazowym silnikiem BLDC, ciśnienie do blisko 5 Bar). Dodatkowo za pośrednictwem dedykowanego czujnika NOx na bieżąco monitoruje zawartość tlenków azotu w spalinach. Czujnik jest całkowicie cyfrowy a komunikacja odbywa się magistralą CAN (jednostka dozująca również). O ile kwestie mechaniczne to prosta sprawa to już opanowanie tego od strony programowej łatwe nie będzie. Ale nie róbmy OT w temacie. Przyszedłem do warsztatu po ładowarkę bo domowa mi "zdechła" (chyba się przegrzała), patrzę a "mój kameleon" śpi na gałęzi nad warsztatem, tylko ogon zwisał . Jak mnie wyczuła (prędzej usłyszała jak drzwi otwieram) to zbryknęła i chyba gdzieś się wybiera robiąc toaletę; Kocurra Arturra #626 22 Jul 2022 11:05 Mierzejewski46 Mierzejewski46 Level 35 #626 22 Jul 2022 11:05 To mój przychówek. Znaczy Sary ale na moim garnuszku. Pogłaskać mnie się nie da. Córce bardziej ufa. Miesiąc i tydzieñ ma. #627 22 Jul 2022 11:49 Preskaler Preskaler Level 39 #627 22 Jul 2022 11:49 Jedynak czy po redukcji miotu ostał się tylko jeden? #628 22 Jul 2022 13:58 krzysiozak krzysiozak Level 38 #628 22 Jul 2022 13:58 Mierzejewski46 wrote: Pogłaskać mnie się nie da. Córce bardziej ufa. Miesiąc i tydzieñ ma. Mnie Kaśka nie da się pogłaskać, choć na zdjęciach widać, że ma do mnie Wielkie Zaufanie. Jakąś urazę musi do mnie mieć. Przed tobą, wszystko, Dawaj jeść, a zaufanie zdobędziesz, ciekawe czy to chłopiec czy dziewczynka, u nas chłopcy trzymają z chłopakami, a dziewczyny z dzi... itd... #629 22 Jul 2022 14:36 398216 Usunięty 398216 Usunięty Level 43 #629 22 Jul 2022 14:36 Mierzejewski46 wrote: To mój przychówek. Ładny. Widać, że ma charakterek... #630 22 Jul 2022 21:26 misiek1111 misiek1111 Level 29 #630 22 Jul 2022 21:26 krzysiozak wrote: czy to chłopiec czy dziewczynka chyba chodzi o samca i samicę W końcu to forum techniczne. Piszę ten wątek po to, żeby wyrazić swoje niezadowolenie. Mam 30 lat, z czego od 10 pracowałem, trochę fizycznie, trochę umysłowo. Od ponad roku nie pracuję, po prostu mi się nie chce, logika mi nie pozwala. Staram się sam sobie wytłumaczyć i przekonać się do pracy ale nie umiem. Pochodzę z małego miasteczka, gdzie średnie zarobki są niskie. Oto czego doświadczyłem do tej pory w życiu w kolejności chronologicznej wraz z osiąganymi dochodami. 12h dziennie praca fizyczna - 2200 zł miesięcznie w moim mieście, brak czasu wolnego, 8h dziennie praca fizyczna 1700 zł + nauka (która kosztuje), brak czasu wolnego 8h dziennie średnio trudna praca umysłowa 1500 zł 8h dziennie + nadgodziny ciężka absorbująca praca umysłowa 2000 zł w moim mieście, po pracy brak sił na cokolwiek podobna praca w dużym mieście jak ta wyżej 3200 - 1800 mieszkanie. Koniec końców wróciłem do domu rodzinnego i nie pracuję i jest mi zajebiście wygodnie, jednocześnie smutno. Smutno mi bo w tym kraju nie opłaca się pracować. Samo chodzenie do pracy generuje dużo większe koszty niż gdy nie chodzę do pracy! I jeszcze ci pracodawcy, jak mają ci zapłacić 500 zł więcej to wymagają bóg wie czego za te marne 500 zł. Raz byłem w międzyczasie na 2 miesiące za granicą i przywiozlem 15000 zł, a teraz wydaję 600-800 zł miesięcznie i mam jeszcze oszczędności na następne pół roku. Nagle nie muszę wydawać na paliwo do pracy, na utrzymanie samochodu i jego naprawy, na nowe koszule do pracy (kocham moje dresy), okazjonalne kawki i jedzenie na mieście z kolegami z pracy itp. Dnie stały się bardzo długie, w końcu mam czas na czytanie, gotowanie, długie kąpiele, bieganie, rower itp. Jeszcze nie jestem na tyle bezczelny żeby iść po zasiłek, spokojnie, nie żyję za Wasze. Na wiosnę znów wyjadę na 2 miesiące i przywiozę sobie kasy na cały następny rok. Po co ja mam pracować, czy ktoś może mi podać rzeczowy argument? Mam dość pracy i jebania na pracodawców, którzy wiecznie "nie mają" albo "rozwijają firmę" biorąc kolejny niepotrzebny drogi samochód na pokaz w leasing, którego rata leasingowa przewyższa moje miesięczne wynagrodzenie. Szkoda życia i czasu, na te bzdety. Ks. Andrzej Dębski skompromitowany. Są kolejni świadkowie niemoralnego zachowania duszpasterza Wojciech WojtkielewiczPojawiają się nowi świadkowie obscenicznych poczynań ks. Andrzeja Dębskiego. Internautka Ola nie była pierwszą ofiarą wulgarnych wiadomości. Białostocki duchowny traci kolejne Andrzej Dębski zawieszony. Są kolejni świadkowie niemoralnych zachowańKolejne interwencje w kurii w sprawie ks. Andrzeja DębskiegoGazeta opisuje historię 22-letniej studentki, która również była nękana nieprzyzwoitymi smsami. Interwencje u arcybiskupa Tadeusza Wojdy miały poskutkować stratą przez Dębskiego funkcji prefekta w Archidiecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Białymstoku. Przekreśliło to jego szansę na zostanie rektorem tej uczelni. Abp Wojda: Nie miałem żadnej wiedzy na temat zachowań ks. DębskiegoWyborcza podaje też list od "informatora z kurii", według którego pierwsze zgłoszenie dotyczące niemoralnego życia księdza miało miejsce jeszcze za czasów arcybiskupa Ozorowskiego:- Ks. był wtedy jego osobistym sekretarzem. Dziewczyna, poniżej lat 20, poszła do kurii i to zgłosiła. Miała z nim romans, drogie hotele, seks. Nic nie zrobiono. Ks. dalej awansował. Za abp. Wojdy też się zgłaszały dziewczyny. Nic nie zrobiono. Wtedy ksiądz był prefektem w seminarium, a więc formował kleryków, przyszłych księży. AKTUALIZACJA: Abp. Tadeusz Wojda wydał we wtorek po południu oświadczenie w sprawie ks. A. Dębskiego: W związku z doniesieniami prasowymi dotyczącymi ks. Andrzeja Dębskiego oświadczam, że jako metropolita białostocki nie miałem żadnej wiedzy na temat jego zachowań. Pojawiające się w przestrzeni medialnej insynuacje odnoszące się do ukrywania przeze mnie gorszącego postępowania ks. Dębskiego są fałszywe. Ks. Andrzej Dębski podejmie pokutę i terapięPo upublicznieniu kompromitujących materiałów abp Józef Guzdek, metropolita białostocki najpierw zawiesił ks. Andrzeja Dębskiego w wykonywaniu powierzonych mu zadań w archidiecezji białostockiej, a następnie pozbawił prawa do wykonywania jakichkolwiek posług duszpasterskich i noszenia stroju duchownego. Ponadto nakazał podjęcie terapii i pokuty w miejscu wskazanym przez metropolitę Andrzej Dębski został ukarany zakazem noszenia sutanny. Czeka go też terapia- Powodem powyższej decyzji jest skandaliczne i niegodne postępowanie księdza, które spowodowało uzasadnione oburzenie, smutek, ból i przygnębienie oraz stało się źródłem wielkiego zgorszenia. Takie zachowanie kapłana nigdy nie powinno mieć miejsca - mówi ks. Ireneusz Korziński, wicekanclerz kurii. - Metropolita białostocki przeprasza wszystkich za zgorszenie spowodowane zachowaniem, które nie przystoi kapłanowi. Wyraża szczególne ubolewanie z powodu słów poniżających godność medialnych doniesieniach TVP zakończyła współpracę z ks. Andrzejem DębskimTakże Telewizja Polska zerwała współpracę z księdzem przy programie Ziarno i innych produkcjach. Wycofano także z emisji odcinki Ziarna oraz materiały z udziałem Andrzej Dębskiego. Ks. Andrzej Dębski nie jest już kapelanem Jagiellonii BiałystokRównież Jagiellonia Białystok poinformowała media o pozbawieniu ks. Andrzeja Dębskiego funkcji kapelana czują się potrzebne w KościeleKim jest ksiądz Andrzej Dębski?Urodził się w 1976 roku i jest duchownym od 21 lat. Pełnił wiele funkcji i wykonywał szereg obowiązków w archidiecezji białostockiej. Niektórych funkcji został już pozbawionych.:dyrektor biura prasowego Kurii Metropolitalnej w Białymstoku archidiecezjalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych doktor teologii i wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku kanonik honorowy Kolegiackiej Kapituły Sokólskiej wydawca katolickiego magazynu "Pod Twoją obronę" w TVP3 Białystok kapelan klubu piłkarskiego Jagiellonia Białystok Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera