Tu nie chodzi teraz o to jaki był seks przed zdradą. Był udany. Na kanapie, w łóżku, na dzikiej plaży, raz ja na górze, raz on. Nie narzekał. Serio. Jedyne co może mi uczciwie zarzucić i ja się przyznaję, to że nie zawsze miałam ochotę na seks. Wiadomo - hormony, praca, stresy itp. Ale on również nie zawsze mógł lub chciał.
Wiesz Madgalena , po pewnym czasie stale powtarzane zachowania wchodzą w nawyk. Być może tak się stało w przypadku Twojego męża. Wyćwiczył w sobie po zdradzie takie a nie inne mechanizmy obronne i na tyle z nimi "zaprzyjaźnił" , że nie chce , bądź nie potrafi poszukać innych metod "rozluźniania krawata".
Jeśli nagle Twoja partnerka nie ma nic przeciwko wyjściom z kolegami, nie interesuje się, o której wracasz z pracy, nie jest zazdrosna, a jeszcze niedawno wszczynała z tego powodu awantury, to powinno dawać to do myślenia. Każda nagła zmiana zachowania może być sygnałem, że coś się stało. Zachowanie żony po zdradzie
po zdradzie - forum Aby mieć udany związek - dyskusja bożena H.: Anita - strona 9 - GoldenLine.pl Oferty pracy Profile pracodawców Centrum kariery пропозиції роботи
Podchodźmy do naszych relacji świadomie, mając z tyłu głowy refleksję, jakiej dokonaliśmy po ostatnim rozstaniu. By móc z sukcesem wejść w nowy związek, należy przyjąć, że to, czego w poprzednim nam brakowało, ma szansę się w nim znaleźć. Jak żyć po zdradzie i rozstaniu. Rozstanie po zdradzie należy do szczególnie bolesnych.
Dla Dagmary zdrada zawsze jawiła się jako coś niewybaczalnego. Jako absolutny koniec związku. Kiedy mąż powiedział jej o tym co zaszło – spakowała go. Od 3 miesięcy mąż mieszka poza domem. Dagmara jednak tęskni. Chciałaby, żeby było jak dawniej, ale „zdrady się nie wybacza i nie usprawiedliwia”. To jej słowa.
Mąż nie będzie poświęcał ci wiele uwagi przy prozaicznych, codziennych czynnościach. Coraz częściej będzie siedział w telefonie lub komputerze, a także nie będzie skory do pokazywania zawartości swojego sprzętu. Jednocześnie często może zostawać w pracy po godzinach, albo wyjeżdżać na niespodziewane delegacje.Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek jak musi zachowywać się
Niewierni starają się utrzymywać swoje romanse w tajemnicy, a zdradzani nie zawsze odczytują sygnały, które mogą świadczyć o zdradzie. I choć w badaniach deklarujemy, że chcielibyśmy wiedzieć, że partner nas zdradza, to gdy sami zdradzamy, zrobimy wszystko, by osoba w związku nie dowiedziała się prawdy. Zobacz też:
Jestem mężczyzną w wieku 49 lat. Niedawno dowiedziałem się o zdradzie żony. Mamy 3 dorosłych dzieci. W związku byliśmy przez prawie 25 lat. Od kiedy dowiedziałem się o zdradzie nie mieszkamy razem. Już po rozstaniu żona powiedziała mi że tego żałuje. Ja sam jestem targany sprzecznymi uczuciami.
Przecież Ty się całowałaś z innym, a nie poszłaś z nim do łożka! Naprawdę uważasz, że NIE MA RÓŻNICY niędzy tymi rzeczami? Oczywiście, że jest, i to duża! Poza tym, Ty to zrobiłaś juz po tym, jak Twój mąż rozpierdzielił Wasz związek, swoimi zdradami, wyzwiskami, agresją, i wyprowadzką na końcu.
bDP7Esn. Zdrada to trudne doświadczeniem dla pary – zarówno dla partnera zdradzonego, jak i zdradzającego. Zdarza się dość często, mimo że nie jest planowana. Budzi trudne emocje, z którymi ciężko się pogodzić. Czy wybaczyć zdradę? Czy można odbudować związek po zdradzie? To zależy. Od czego? Przede wszystkim od tego, czy chcemy. Tego dowiesz się z artykułu: Czy wybaczyć zdradę? – jak zdrada wpływa na związek? Czy można odbudować związek po zdradzie – kiedy jest na to szansa? Czy po zdradzie można odbudować związek – czy zawsze jest to możliwe? Czy wybaczyć zdradę – jak zdrada wpływa na związek? Zdrada niezależnie od tego, czy jest jednorazową przygodą, czy długotrwałym romansem, zawsze boli. Czy wybaczyć zdradę? Zdrada niszczy podstawy związku i zaufanie między partnerami. Odbiera poczucie własnej wartości i pewność siebie [1]. W związku po zdradzie pojawia się smutek, depresja, lęk, wściekłość, złość i mnóstwo nieprzyjemnych myśli, typu: mój świat się rozpadł, nie kocha mnie już, nigdy nikomu nie zaufam, moje życie nie ma sensu [2]. Czy po zdradzie można odbudować związek? Czy jesteśmy w stanie zaakceptować to doświadczenie i wyciągnąć z niego wnioski? Zdrada może okazać się trudnym, ale przejściowym etapem związku, lecz również i jego końcem. Czy można odbudować związek po zdradzie – kiedy jest na to szansa? Czy można odbudować związek po zdradzie? Wiele par zadaje sobie pytanie. Wiele z nich taką próbę podejmuje. Wymaga to jednak czasu, zrozumienia i cierpliwości. Zdradzonej osobie towarzyszy żal, ból, złość – jest to całkiem zrozumiałe. Jednak jeśli osoba, która zdradziła, ma poczucie winy i czuje chęć rekompensaty, warto popracować nad odbudową relacji [3]. Od obydwu stron wymaga to ciężkiej pracy. Zdradzona osoba musi być wysłuchana – ma prawo wyrzucić swój żal, wylać łzy, zadawać mnóstwo pytań i oczekiwać na nie odpowiedzi. Z kolei „winowajca” powinien naprawdę szczerze żałować swych czynów – dopiero wtedy będzie mógł zrozumieć te zranione uczucia [2]. Po tym etapie zaczyna się walka o odzyskanie zaufania, co może trwać bardzo długo, ze względu na rany, jakie pozostały. Przychodzi jednak czas, w którym osoba zdradzona jest gotowa na szukanie przyczyn zdrady, nie tylko w partnerze, ale również w sobie [2]. Wtedy w głowie kłębią się pytania: co doprowadziło do zdrady partnera? Czy wybaczyć zdradę? Może być to dobry moment na odbudowę związku, choć będzie to już zupełnie nowa relacja, wymagająca nowych fundamentów [3]. Czy po zdradzie można odbudować związek – czy zawsze jest to możliwe? To, czy po zdradzie można odbudować związek, zależy w dużej mierze
Zanim zwiążemy się z kimś na dobre, możemy dostrzec sygnały mówiące o tym, że w przyszłości coś nas podzieli. Nie jest to łatwe, bo zafascynowani początkiem znajomości patrzymy na siebie przez różowe okulary. Jakie są zwiastuny tego, że w przyszłości twój związek będzie przechodził kryzys? Osobom w związku często towarzyszy obawa, że ich relacja może nie przetrwać, choć będąc razem, wierzą, że stworzą idealną i silną więź. Niestety nawet wtedy, gdy bardzo się staramy, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Istnieje wiele sytuacji, które mogą się przyczynić do kryzysu czy rozpadu związku. Na początku znajomości jesteśmy ze sobą dość zgodni, aprobujemy wzajemne potrzeby, poświęcamy się sobie, potrafimy zrezygnować ze swoich własnych potrzeb czy marzeń. Robimy wszystko, by ukochana osoba czuła się z nami dobrze. Chcemy jej pokazać, że dla niej jesteśmy skłonni do poświęceń. Psycholog Agnieszka Dyczkowska-Krupińska wyróżnia trzy grupy sytuacji kryzysowych dla związku. Do pierwszej należą zwiastuny, czyli sygnały występujące jeszcze przed zaangażowaniem się w stały związek czy zawarciem małżeństwa. Drugą grupą są sytuacje związane z naturalnym dojrzewaniem i przebiegiem relacji. Trzecią – sytuacje stricte kryzysowe, pojawiające się w życiu pary, na przykład awans jednego z partnerów. Gdy on chce, a ona nie - Moja obecna żona od samego początku nie wykazywała jakiegoś wyjątkowego zainteresowania seksem – mówi Marek, 36 lat. – Owszem, zdarzały się dni, najczęściej po imprezie, gdy najchętniej leżelibyśmy cały dzień w łóżku i wtedy kochaliśmy się nawet dwa, trzy razy dziennie. To były wyjątki, ale i sygnały, że jest w niej potencjał. Wtedy studiowaliśmy, martwiliśmy się egzaminami, były bardzo stresujące i rozumiałem, że może nie mieć ochoty na bliskość. Niestety, po sześciu latach nic się nie zmieniło, mimo że dziś jesteśmy "ustawieni" i mamy świetną pracę. Niektórzy twierdzą, że seks to tylko przyjemny dodatek do związku i w żadnym wypadku nie powinien się on opierać na sferze intymnej. Co innego mówią specjaliści, którzy podkreślają, że niedopasowanie pod względem seksualnym może być sporym problemem. Dlatego tak ważne jest, aby już na początku być ze sobą szczerym – inaczej niezgodność w tej kwestii może w przyszłości przesądzić o rozpadzie relacji. - Należy uświadomić partnerowi, a czasem również sobie, własne potrzeby – twierdzi Dyczkowska. - Do pewnego stopnia dopasowanie i kompromis są możliwe, ale często jedno z partnerów będzie musiało żyć z uczuciem niedosytu, drugie – braku komfortu. Podobnie będzie w przypadku odmiennego stosunku do spędzania czasu wolnego. Trudno będzie o porozumienie w przypadku pary, gdzie on jest domatorem, a ona uwielbia wszelkie wypadu i imprezy – najlepiej poza domem. - Mój eks najchętniej siedziałby w domu, niekoniecznie w kapciach i puszką piwa - wspomina Kasia (28 lat). - Na początku się poświęcał dla mnie i towarzyszył mi w moich wieczornych eskapadach, ale szybko mu się znudziło. Wolał komputer, konsolę albo zwyczajnie – wolał się wyspać. Brak komfortu będzie towarzyszyć również parze, która ma odmienny stosunek do pieniędzy - ich zarabiania, wydawania czy wreszcie sposobu zarządzania budżetem domowym. Niewiele osób już na początku znajomości przejmuje się kwestiami finansowymi, choć dla wszystkich są one dość ważne. Wszelka niedelikatność z naszej strony może jednak być źle zrozumiana, a nikt przecież nie chce zostać posądzony o materializm i upatrywanie sobie w partnerze sponsora. - W początkowym okresie związku te kwestie często wydają się nieistotne lub łatwe do ułożenia w przyszłości, ale w rzeczywistości, obok niezgodności charakterów i zdrady, są najczęstszą przyczyną rozwodów – twierdzi Dyczkowska. W przyszłości jednak rozmowy na temat wspólnego zarządzania domowym budżetem należy przeprowadzić przed podjęciem decyzji o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie. Tylko ty Ważnym aspektem wspólnego życia jest otoczenie pary – znajomi, przyjaciele, rodzina. To osoby, które tworzą "naturalne środowisko" każdego z nich. Oboje, wchodząc w nowy związek, wniosą w życie ukochanej osoby nowe znajomości. Nie zawsze przerodzą się one w wielkie przyjaźnie, relacje pełne sympatii i zaufania. Łatwiej jednak będzie dla wszystkich, jeśli obie strony będą się darzyły szacunkiem i wzajemną akceptacją. Jeśli dzieje się inaczej, już na początku znajomości warto się temu przyjrzeć nieco lepiej. Chłopak Sylwii (29 lat) od początku poświęcał jej bardzo dużo czasu. Towarzyszył jej w drodze na uczelnię - i z powrotem, podczas zakupów - nawet tych "ciuchowych", których panowie zwykle nie znoszą. Cierpliwie obserwował ją u fryzjera, razem z nią siedział w poczekalni u lekarza. I przez kilka pierwszych miesięcy bardzo jej się to podobało… - Był taki troskliwy i słodki, mówił, że nie wytrzyma beze mnie godziny, a o całym weekendzie spędzonym oddzielnie, nie chciał nawet słyszeć - wspomina Sylwia. - Może wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że gdy był on, nie było mowy o żadnych znajomych. Moją najlepszą przyjaciółkę traktował jak zbędny balast, co jej zresztą okazywał. Komentował, że jest do nas uczepiona jak rzep psiego ogona, był niemiły. O kolegach nawet nie było mowy - swoim zachowaniem zniechęcał ich nie tylko do siebie, ale i do mnie. Myślę, że i tak długo wytrzymałam, dopiero po dwóch latach powiedziałam dość, choć uwolnienie się od niego nie należało do łatwych. - Jeśli twój ukochany nie chce się spotykać z twoimi przyjaciółmi, nieustannie ich krytykuje, radząc ci zerwanie z nimi, niechętnie też patrzy na twoją rodzinę, konieczne jak najszybszej przeprowadź z nim szczerą rozmowę na ten temat - radzi Dyczkowska-Krupińska. - W jakimś sensie przyjaciele są naszym lustrem i po jakimś czasie może okazać się, że pewnych cech i zachowań twój ukochany nie akceptuje nie tylko u twoich przyjaciół, ale również u ciebie. Może to też oznaczać zaborczość i brak tolerancji, a w każdym przypadku zwiastuje konflikty w związku. Były - ten zły Zwiastunem tego, że Twój związek może się znaleźć w tarapatach, jest sposób mówienia o swoich byłych partnerach, a konkretnie – stawianie ich w bardzo negatywnym świetle. – Jeśli twoja ukochana potępia swojego poprzedniego partnera, wybielając przy tym siebie, nie świadczy to o niej najlepiej, a w przyszłości może tak mówić o tobie. Oznacza to też, że nie wyciągnęła żadnych wniosków z przeszłości i niewiele ją ona nauczyła. - Poznałam poprzednią dziewczynę swojego byłego, która delikatnie ostrzegała mnie przed jego zaborczością - mówi Sylwia. - Byłam pewna, że jest po prostu zazdrosna, tym bardziej, że to on z nią zerwał i - jak sam powiedział - dlatego, że podejrzewał ją o zdradę. Nie miał dowodów, ale fakt, że często wolała się spotykać z paczką znajomych, a nie z nim, był dla niego wystarczający. Krytykował ją i wszystkich jej znajomych, a z czasem za to samo obrywałam ja. Czasem zastanawiamy się, czy publiczne okazywanie sobie uczuć jest w porządku, czy tak wypada i czy nie lepiej zostawić czułości na chwile, gdy jesteśmy tylko we dwoje. Co jednak, gdy nasz partner zachowuje się w tych dwóch sytuacjach całkiem skrajnie? W domowych pieleszach dąży do ciągłej bliskości, a w towarzystwie innych osób trzyma dystans, unika dotyku lub inna sytuacja – wobec ciebie jest szarmancki i opiekuńczy, a wobec innych kobiet jest grubiański, niemiły… - Tego typu zachowania mogą świadczyć o tym, że twój ukochany coś przed tobą ukrywa lub udaje kogoś, kim naprawdę nie jest i z czasem jego sekret lub prawdziwa osobowość wyjdą na jaw - ostrzega Dyczkowska-Krupińska. Granica poświęcenia Początki znajomości są zwykle miłe i sympatyczne. Dwoje zafascynowanych sobą ludzi chce się pokazać z jak najlepszej strony i udowodnić swojej drugiej połówce, że jest w stanie zrobić dla niej bardzo wiele. Z czasem może się to nieco zmienić - wszystko zależy w końcu od chęci i rozwoju naszej relacji. Jeśli spotkamy na swojej drodze egoistę, dla którego zaspokajanie własnych potrzeb jest priorytetem, z pewnością to dostrzeżemy. Warto już w początkowej fazie znajomości przyglądać się sobie bliżej także pod tym kątem i wziąć pod uwagę to, że w przyszłości raczej się to nie zmieni. - Tego typu zachowania mają tendencję do pogłębiania się - tłumaczy Dyczkowska-Krupińska. - W początkowym etapie związku często rezygnujemy ze swoich marzeń dla miłości, a drugiej stronie zdarza się ugiąć pod wpływem twoich próśb - twierdzi Dyczkowska-Krupińska. - Z czasem funkcjonowanie w takim układzie dla osoby, która czuje się nieustannie wykorzystywana, może okazać się zbyt trudne. Nie wróży dobrze związek, gdzie człowiek, którego kochasz, jest skrajnym egoistą, skoncentrowanym wyłącznie na zaspokajaniu własnych potrzeb, a Twoje potrzeby i dążenia nie są ważne w waszej relacji lub są spełniane tylko wtedy, gdy nie kolidują z jego zachciankami. Bezwzględnie niekorzystną sytuacją będzie, jeśli nasz potencjalny partner jest osobą uzależnioną od alkoholu lub narkotyków. - To sygnał alarmowy, zwłaszcza, gdy pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym - mówi Dyczkowska-Krupińska. - Pamiętaj o tym, że uzależnienia nigdy nie mijają same, a walka z nimi jest trudna i długotrwała - zarówno dla uzależnionego, jak i jego partnera i rodziny. Kochać czy być zakochanym? Każdy z nas chciałby, aby motylki w brzuchu towarzyszyły nam jak najdłużej. Chwila, kiedy dają się one odczuć coraz słabiej, może być pierwszą próbą dla naszego związku. Takiej próby nie przetrwał związek Kasi i Konrada. - Byliśmy ze sobą osiem lat, wszystko układało się bardzo dobrze – wspomina Kasia. – Jak w każdym związki, jaki znam, były małe sprzeczki, ale to nic poważnego. Aż pewnego wieczoru on przychodzi i mówi, że nie możemy ze sobą już być, bo nie czuje tego co kiedyś, że coś się wypaliło i nie ma tych emocji co na początku. Próbowałam tłumaczyć, że przez tyle lat jest między nami dużo więcej i że stan zakochania nie może trwać wiecznie, ale on stwierdził, że albo będzie szukał do skutku takiego ideału, albo będzie sam. Jak długo trwa miłość? - Zmiana relacji z fazy ostrego zakochania w fazę budowania intymności, zaangażowania i przyjaźni, to sytuacja związana z naturalnym dojrzewaniem i przebiegiem relacji – mówi Dyczkowska-Krupińska. - Aby związek mógł stać się kompletny i dojrzały, nie może opierać się wyłącznie na zauroczeniu i fascynacji erotycznej. Czynnikiem kryzysowym może się też okazać nieumiejętność zbudowania głębokiej, intymnej relacji. Po pewnym czasie bycia razem, okazuje się, że nie tęsknimy za sobą, wygasa pożądanie, nie rozmawiamy - tylko wymieniamy informacje. Istnieją także osoby uzależnione od mitu tzw. miłości romantycznej. Oczekują od partnera nieustających "wysokich obrotów" i skupienia na sobie. Kiedy poziom pożądania spada, zaczynają czuć się niekochane, niedocenione, znudzone. Niebawem rozglądają się już za nowym partnerem, który zapewni im świeżą dawkę pożądanych doznań. Związki z partnerem uzależnionym od fazy romantycznej często się rozpadają. Szansą na ich przetrwanie jest przerodzenie się relacji w głębsze uczucie, co jest możliwe dzięki zadbaniu odpowiednio wcześnie o prawdziwe poznanie naszego partnera, bez dopasowywania go na siłę do schematu księcia na białym koniu, rozwój wspólnych pasji, przyjaźń i zaufanie. Zamieszkajmy razem Zmiana miejsca zamieszkania jest niewątpliwie trudnym okresem w życiu. Jeszcze większą próbą jest natomiast zamieszkanie we dwoje lub budowa wspólnego domu. Oba te przypadki wiążą się z wielkimi zmianami w życiu całej rodziny - nie tylko dwojga zakochanych i wyzwaniem trudnym, bo całkiem nowym. W tym czasie można się od siebie wiele nauczyć, ale też wiele dowiedzieć o drugiej osobie. Możemy wzmocnić lub zachwiać łączące nas więzi. Nowe okoliczności wymagają sporo pracy, cierpliwości i zrozumienia, co nie zawsze jest łatwe do osiągnięcia. Magda (31 lat) nie spieszyła się z decyzją o wspólnym zamieszkaniu ze swoim narzeczonym. Po czterech latach znajomości, za jego namową, postanowiła się do niego wprowadzić. Bywała u niego dość często, bo mieszkał tylko z babcią. Kiedy babcię wzięła pod opiekę rodzina, uznali, że to dobry czas na taką próbę. - Mieszkanie pod wspólnym dachem "naraża" nas na widywanie partnera w sytuacjach, które nie zawsze są przyjemne – mówi Dyczkowska-Krupińska. - Pokazuje jego codzienne przyzwyczajenia, wady i zalety, z których dotąd mogliśmy sobie nie zdawać sprawy. Część par po dłuższym lub krótszym okresie rozpada się, uznając że nie pasują do siebie. Aby zapobiec ewentualnym konfliktom w przyszłości, już na początku warto ustalić reguły codziennego bycia razem. A potem konsekwentnie się do nich stosować. Niezbędne są: szczera rozmowa, otwarta komunikacja, informowanie partnera o tym, czego od niego oczekujemy, a co nam przeszkadza. Dziś dwoje, jutro troje Narodziny dziecka to kolejne wyzwanie dla dwojga i prawdziwa próba dla związku. Pojawienie się nowego członka rodziny całkowicie zmienia nasze życie, podejście do różnych spraw i problemów, ale także i siebie wzajemnie. Wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny zmianie ulega właściwie każda sfera życia dwojga. - Mitem jest przekonanie, że dziecko scali związek, który przeżywa kryzys - tłumaczy Dyczkowska-Krupińska. Jest dokładnie na odwrót - kryzys się tylko pogłębi. Maluch wymaga nieustannej opieki i koncentracji uczuć i energii, zwłaszcza w początkowym okresie życia. Nie ma wówczas zbyt wiele czasu, aby rodzice zajmowali się naprawianiem problemów sprzed jego narodzin. Nierozwiązane – będą narastać, aż wybuchną ze zdwojoną siłą. Decyzja o powołaniu na świat potomka powinna być głęboko przemyślana, a obydwoje rodzice - gotowi. Problematyczny awans Będąc w związku, zwykle cieszymy się swoimi sukcesami. Dopingujemy siebie wzajemnie i trzymamy kciuki za ukochanego. Zależy nam na tym, bo szczęście i satysfakcja naszej drugiej połówki są dla nas bardzo ważne i pozytywnie wpływają na atmosferę w domu. Czasem jednak wspinanie się po szczeblach kariery jednego z nich może się okazać problemem nie do pokonania, na przykład wtedy, gdy zwiąże się on ze zmianą miejsca zamieszkania lub większym zaangażowaniem czy wydłużeniem czasu pracy. Zmiana miejsca zamieszkania jest wyjątkowo trudnym momentem dla osoby, która zdecydowała się podążyć za swoim partnerem. - Mąż dość długo szukał pracy i był tym bardzo sfrustrowany - wspomina Alicja (43 lata). - W końcu znajomy namówił go na otwarcie własnego biznesu. Niestety wiązało się to z wyprowadzką i to 150 km od naszego miejsca zamieszkania. Nie wyobrażałam sobie takiej zmiany i to po czterdziestce, tym bardziej, że całe życie mieszkałam w tym samym miejscu. Sama nie zarabiałam zbyt wiele, a perspektywa, jaką roztoczył przed nami znajomy, była nieporównywalna. W decyzji pomogły nam dzieci, które studiowały w tym samym mieście. Początki były trudne i nie ukrywam, że zdarzyło się parę razy, że obwiniałam za wszystko męża, chciałam wrócić do poprzedniego życia. Po pewnym czasie wyszliśmy jednak na prostą i dziś chyba nie żałuję, że porwaliśmy się na takie zmiany. - Bywa, że już po przeprowadzce to, które uważa, że się poświeciło, wciąż wypomina swoje poświecenie i przyjmuje postawę roszczeniową. To duży błąd, gdyż nikt na dłuższą metę nie potrafi udźwignąć ciężaru ciągłych pretensji i żalów. Dlatego, jeśli zależy nam na utrzymaniu dobrej relacji, postarajmy się wyciągnąć z nowej sytuacji jak najwięcej dobrego dla siebie. Może okaże się, że zmiana była korzystna dla was obojga. Wspierajmy partnera, zamiast go oskarżać - zrewanżuje nam się tym samym, a na pewno zyskamy w jego oczach szacunek i jeszcze więcej miłości. Patrz i obserwuj Wszystkie te sytuacje - choć nie wyczerpują listy sygnałów, są dla obojga partnerów swojego rodzaju egzaminem. Może więc, zanim podejmiemy decyzję o wspólnym zamieszkaniu czy małżeństwie, warto się sobie dobrze przyglądać i dyskutować o naszym podejściu do życia. Choć na początku znajomości trudno brać pod uwagę takie sytuacje w przyszłości, jak wyprowadzka czy pojawienie się na świecie dziecka, to często sama rozmowa na ten temat może nam wiele wyjaśnić i naświetlić problem. Często jednak na pewne zwiastuny po prostu nie chcemy zwracać uwagi, mając nadzieję, że podczas wspólnego życia problemy rozwiążą się same. - Warto, zanim podejmiemy decyzję o byciu razem, rozważyć każdy sygnał alarmowy - radzi Dyczkowska-Krupińska. - Nie jest oczywiście powiedziane, że jeden z dostrzeżonych szczegółów zaważy kiedyś na naszym rozstaniu. Nawet poważny kryzys nie musi oznaczać rozpadu, a wręcz odwrotnie – może być szansą na jego wzmocnienie - pod warunkiem, że wyciągniemy z niego odpowiednie wnioski. Agnieszka Dyczkowska-Krupińska - psycholog, specjalista ds. zarządzania personelem. Pracuje jako trener umiejętności psychologicznych, psycholog sportowy oraz wykładowca. Prowadzi treningi i warsztaty rozwoju osobistego. Tworzy autorskie programy szkoleń z zakresu komunikacji interpersonalnej, psychologii biznesu, treningi mentalno - wyobrażeniowe. Źródło:
Dołączył: 2010-10-13 Miasto: Rzeszów Liczba postów: 499 19 września 2015, 09:43 pisze tutaj bo sama nie bardzo wiem co mam robić. otóż byłam w zwiazku z pewnym meżczyzna pół roku nie długo ale zakochałam sie pierwszy raz w życiu, bo wtedy zauważyłam że wszystko to co było wcześniej było tylko zauroczeniem. na poczatku było super starał sie widać było że mu zależy jednak w maju wszystko sie zmieniło stał sie oschły, obojetny... okazało sie że zdradził,sam sie przynał bo jak to powiedział wolał żebym dowiedziała sie od niego a nie od kogoś innego. po tym wszystkim nie chciałam go znać. rozstaliśmy sie . po pewnym czasie spotykałam sie z innymi nie chcialam przecież wiecznie siedzieć sama w domu i ciepieć przez niego. Poznałam sporo świetnych facetów niestety każdego nieświadomie odrzucałam bo nie potrafiłam poczuć do żadnego z nich tego co czułam do byłego. po prawie 4 miesiacach spotkałam go przepraszał prosił o 2 szanse, obiecywał że mimo że wie że nie bedzie łatwo zrobi wszystko bym mu ponownie zaufała. wybaczyc mu nie wybaczyłam ale dałam druga szanse żeby spróbował odzyskać moje zaufanie i nie mam pojecia czy dobrze robie... warto? czy można wybaczyć zdrade ? Jak zdusić w sobie myśl że moze jeszcze raz to zrobić ? Kocham go bardzo i tylko dlatego sie nad tym zastanawiam zawsze myślałam że nie byłabym w stanie czegos takiego wybaczyć ale teraz sama nie wiem co mam zrobić i jak sie zachować... Dołączył: 2011-01-23 Miasto: Biały Bór Liczba postów: 3878 19 września 2015, 14:09 Byliście ze sobą pół roku i już zdradzil?Czym się tłumaczył? Dołączył: 2010-10-13 Miasto: Rzeszów Liczba postów: 499 19 września 2015, 14:23 że sam nie wie dlaczego to zrobił... :/ i ze mogłby sie nie przyznać i udawać że nic sie nie stało, ale chciał być szczery i żebym sie dowiedziała tego od niego teraz a nie od kogoś innego lub za kilka lat... Dołączył: 2012-07-13 Miasto: Behondu Liczba postów: 3969 19 września 2015, 15:11 nie wybaczylabym , świadomość ze bzykal inna, by mi nie to definitywny koniec. Dołączył: 2012-02-06 Miasto: Chełm Liczba postów: 9994 19 września 2015, 15:40 Nie, na pewno nie, bo już nie potrafiłabym zaufać. Ty chyba sklaniasz się do tego żeby jednak dać szansę. Oby Ci to nie wyszło bokiem... Dołączył: 2011-07-31 Miasto: Blublum Liczba postów: 159 19 września 2015, 16:08 Twoje zaufanie juz nigdy nie powroci...znam to z doswiadczenia Dołączył: 2009-10-19 Miasto: Kraków Liczba postów: 4179 19 września 2015, 19:54 Daj jedna szanse, jak zmarnuje to znaczy, ze nie zasluguje na Ciebie. Dołączył: 2012-10-13 Miasto: Wyspa Marzeń Liczba postów: 702 19 września 2015, 20:07 On bada Twoje granice, tzn. na ile sobie może pozwolić. Zdrada po półrocznej znajomości oznacza, że zaangażowanie z jego strony nie było zbyt wybaczenie po krótkiej znajomości pokazuje mu jak bardzo Ci na nim zależy. Nie ustawia Cię to w dobrej sytuacji w tym związku.... unodostress 19 września 2015, 22:26 tylko niewiasta bez poczucia własnej wartości/masochistka emocjonalna czy nieśmiała wybaczy zdradził będzie drugi tylko już koleś będzie ostrożniejszy a zarazem na luzie podejdzie bo wie, że w domu czeka na niego naiwna idiotka co wybaczy mu wszystko:)o tym samym pomyślałam ;/ Dołączył: 2012-01-06 Miasto: California Liczba postów: 1774 20 września 2015, 19:41 Związek po zdradzie nie ma sensu. Możesz sobie próbowac i marnować czas. Powodzenia. Ale taki związek nie będzie normalny, ty zawsze będziesz miała coś w sobie, ten strach, po jakims czasie zaczniesz świrować, kontrolowac i koniec końców też wam to ten związek zepsuje. Zatem, raz jeszcze, strata spróbuj, ale nie za długo, jak bedziesz widizała, że nie idzie ci to zaufanie to się wycofaj, bo na pewno znajdziesz faceta, który bedzie cie bardziej szanował, tylko zapomnij o tmtym, bo się zaślepisz i przegapisz kogoś nie bądzicie desperatki, znajdzie swoją wartoś i wiedzcie, że zasługujecie na SZACUNEK i prawdziwego faceta. Dołączył: 2012-07-07 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2492 21 września 2015, 22:43 GrubyZadek napisał(a):dam Ci radę- nie słuchaj tego, co zaraz wypiszą tu inne vitalijki, bo na bank będziesz miała porady od tych, które nigdy tego nie doświadczyły albo od tych, które jeszcze nigdy nie kochały. moim zdaniem zdrada po zaledwie pół roku związku, to coś dziwnego, bo przecież początek związku to istna sielanka, dużo fizyczności, dużo miłości, a tu już taki wybryk ale z drugiej strony kochasz, nic na to nie poradzisz, daj drugą szansę, nigdy nie wiesz, co przyniesie kolejny dzień, czy do końca życia nie zadawałabyś sobie pytania "a co by było, gdybym dała ostatnią szansę?", warto wybaczać, bo nigdy nie wiesz, czy czasem Ty kiedyś nie będziesz potrzebować wybaczenia, różnie w życiu bywa. a z tym uczuciem, które będzie Cię męczyło czy czasem to się nie powtórzy-pomyśl jak czujesz się bez niego, czy to czasem nie jest gorszy ból, niż bycie z nim. Zrób, co podpowiada Ci serce, nikt za Ciebie nie wybierzetak samo po jakimś czasie od wybaczenia zdrady może sobie zadawać pytanie co by było gdyby nie dała mu szansy, może miałaby kogoś nowego..
Na pewno warto porozmawiać o tym, co było przyczyną/ami rozpadu, o potrzebnych zmianach, odbudowie zaufania, bliskości i zaangażowania w związek. Najistotniejsze jednak, by zmiany były trwałe, a także by komunikować się z sposób jasny (mówić o swoich uczuciach, emocjach i potrzebach, pytać o to samo partnera, wspólnie wypracowywać rozwiązania). Jeśli nie jest możliwe samodzielne przepracowanie trudności, które spowodowały rozpad, warto pomyśleć o pomocy psychologa, psychoterapeuty par i małżeństw.